poniedziałek, 8 lipca 2013

08-07-13

Jeśli zdarza mu się rozczarowywać to tylko dlatego, że wie, że przyjadą przyjaciele i przywiozą słońce. Gdzieś w ogrodach i gdzieś nad Sekwaną. Wiadomo, tyle słów do powiedzenia, tyle opowieści. Tyle nas w słowach. Od spacerów bolą nas stopy. Świadomie rezygnujemy z metra. Słońce pieści złoto Paryża i naszą skórę. Chować się pod ziemię to czyste szaleństwo. Omijamy zaułki, wychodzimy na wielkie bulwary. Dziś błyszczą bardziej niż zwykle.










sobota, 6 lipca 2013

Kilka słów od Henryka

Wypili wszyscy trzej, ale że to było w czasie francusko-pruskiej wojny, ławnik więc Gomuła znowu wrócił do polityki.
— Francuzy — rzekł — to też jest bałamutny naród. Ja ich ta nie pamiętam, ale mój ojciec to powiadał, że jak stali u nas kwaterami, to ta sądny dzień był w całej Baraniej Głowie. Strasznie do bab ciekawe! Mere naszej chałupy mieszkał Staś, ociec Walentego, a u nich też stał Francuz — może i dwóch! — czy ja wiem? Aż tu się budzi Staś w nocy i mówi: «Kaśka, Kaśka! Mnie się widzi, że to Francuz coście kiele ciebie majstruje?» A ona powiada: «A i mnie się widzi to samo». Tak Staś powiada: «A powiedzże mu, żeby sobie poszedł precz!» — «Ba — powiada baba — gadajże z nim, kiej on po polsku nie rozumie!» To i cóż miał robić."
 








 

piątek, 5 lipca 2013

05-07-13

W szaleństwie zakupów złapałyśmy prawdziwie paryskiego bakcyla. Bakcyla pasków. Potrafimy je dostrzec z odległości 50 metrów, z drugiego końca sklepu, z przeciwnej strony ulicy. Oczy błyszczą nam się wtedy jak kryształy Baccarat. Nie sprawdzamy stanu naszych kont. Robimy to, co w Paryżu każdemu wychodzi najlepiej...












czwartek, 4 lipca 2013

04-07-13

Jeśli chodzi o jedzenie to arcydzieła Luwru nie dorównują prostym przyjemnościom jedzenia rogalika bądź bagietki z dżemem. Biedna Gioconda nie pozna nigdy smaku musztardy Dijon ani Boeuf Bourguignon. Gdyby tylko udało jej się uwolnić od turystów uciekłaby do Laduree i oddała się jedzeniu makaroników, tartinek z kremem pistacjowym i truskawkami oraz czekoladowych musów. Gioconda zostaje uwięziona, a my zaczynamy kolejny dzień od wizyty cukierni...








środa, 3 lipca 2013

03-07-13

Między jedną parą butów i drugą przystajemy zjeść ciastko na schodach opery. Chciałybyśmy, by nasze włosy tak błyszczały w słońcu jak złoto okrywające figury muz. Wracamy na wielkie bulwary i podziwiamy wielkie dzieło barona Haussmana. W Galerii Lafayette wznosimy oczy ku niebu. Jeszcze nigdy nie widziałam piękniejszego.












wtorek, 2 lipca 2013

02-07-13

Jeśli chodzi o artystów, to na Montmartrze ich nie ma. Poszukiwania trwały długio i były bardzo uciążliwe. Zakończyły się obfitym posiłkiem i obserwacją cyrkowców na schodach Sacré-Cœur. Z samego szczytu widać cały Paryż. Gdzieś tam w szczelinach, między kamienicami, w cichych zakątkach i uliczkach pochowali się ONI. Władcy piór i pędzli. Szarlatani. Artyści.