czwartek, 4 lipca 2013

04-07-13

Jeśli chodzi o jedzenie to arcydzieła Luwru nie dorównują prostym przyjemnościom jedzenia rogalika bądź bagietki z dżemem. Biedna Gioconda nie pozna nigdy smaku musztardy Dijon ani Boeuf Bourguignon. Gdyby tylko udało jej się uwolnić od turystów uciekłaby do Laduree i oddała się jedzeniu makaroników, tartinek z kremem pistacjowym i truskawkami oraz czekoladowych musów. Gioconda zostaje uwięziona, a my zaczynamy kolejny dzień od wizyty cukierni...








środa, 3 lipca 2013

03-07-13

Między jedną parą butów i drugą przystajemy zjeść ciastko na schodach opery. Chciałybyśmy, by nasze włosy tak błyszczały w słońcu jak złoto okrywające figury muz. Wracamy na wielkie bulwary i podziwiamy wielkie dzieło barona Haussmana. W Galerii Lafayette wznosimy oczy ku niebu. Jeszcze nigdy nie widziałam piękniejszego.












wtorek, 2 lipca 2013

02-07-13

Jeśli chodzi o artystów, to na Montmartrze ich nie ma. Poszukiwania trwały długio i były bardzo uciążliwe. Zakończyły się obfitym posiłkiem i obserwacją cyrkowców na schodach Sacré-Cœur. Z samego szczytu widać cały Paryż. Gdzieś tam w szczelinach, między kamienicami, w cichych zakątkach i uliczkach pochowali się ONI. Władcy piór i pędzli. Szarlatani. Artyści.













piątek, 28 czerwca 2013

28-06-2013

Po Paryżu najlepiej spacerować nocą. Ja wolę poranki. Bez tłumów. Miasto ubrane jest wtedy w ciszę z koronek. Unosi się zapach z piekarni, ludzie spieszą do pracy. Paryż budzi się powoli, ostrożnie przeciąga się z boku na bok. Kusi kolorami tego, co najdoskonalsze.





czwartek, 27 czerwca 2013

Kilka słów od Adama

Pobyt mój w Paryżu należy do najnudniejszych i najsmutniejszych. Od wyjazdu z domu, z Litwy, przekonywam się całe życie, że świat i ludzie nie są tacy, jakimi ich sobie wystawiałem, ale nigdy zupełnie nie byłem zawiedziony jak teraz na Francji, o której podłyg książek i dzienników sądziłem.



środa, 26 czerwca 2013

26-06-2013



Jeśli podczas wyprawy do Luwru nie chce się zaginąć wśród tłumu turystów należy zaopatrzyć się w listę dzieł, które pragnie się zobaczyć oraz butelkę wody mineralnej, która zadowoli pozostałe pragnienia. Przydatna jest też cierpliwość i wygodne buty. Pałac jest olbrzymi. Zgromadzonych dzieł nie jest jednak więcej niż turystów tłoczących się przed Mona Lisą. Po trudach pokonania muzealnych labiryntów dotarłam do ulubionych obrazów. Tutaj najważniejszy jest detal. Detal, który jest drobnym szczegółem, uniżoną częścią całości. Detal jako doskonała i usprawiedliwiona synekdocha. Może to ja, a może to te barwy i faktury… 













poniedziałek, 24 czerwca 2013

24-06-2013



Święto muzyki jest dniem hałasu, pisków i zgrzytów. Na rogu każdej ulicy, a czasem również wzdłuż niej ustawieni są muzycy, gromadzący małe tłumki gapiów. W powietrzu unosi się zapach taniego wina, kwaskowatego potu i naszej irytacji. Jak to możliwe, że soczyste allegro miasta zmieniło się w krzykliwe unisono? Dźwięki rozpadły się i potłukły, jak pijane nastolatki, które tego dnia ochoczo wyszły na ulice. Spacerujemy zniesmaczone, nucimy pod nosem francuskie piosenki, w kraju, gdzie nikt już ich nie śpiewa…